broń w drzwi wejściowe. Rainie zdawała sobie sprawę, że to tylko środki ostrożności, ale nie

ciemnych, przymrużonych oczach wrogość. Gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, poczuła, że
Przecież tak naprawdę nie ma między nimi wielkiej różnicy. Chyba właśnie ta myśl
towarzyską.
- Zo... zostawcie mnie w spokoju. Nie zrobiłam nic złego!
- Tak.
- Jasne. - Edward ściągnął usta.
Siódemką kier wziął jedenastą lewę. Szóstka przyniosła mu dwunastą. Serce Aleca
- Zabawiałem ich, czekając na ciebie. - Przysunął się bliżej. - Pięknie pachniesz.
gorąco jak ona jego pocałunku, przyjęła to skwapliwie. Pocałował ją ponownie. Jeszcze długo
- Sprytniejsza od ciebie.
zamienił się w grozę.
- Gdzie idziesz? - Alec chwycił ją za biały muślinowy rękaw.
roboty. - Miał szczęście. Zostawili go, sądząc, że i tak umrze. Unieś go - zwrócił się do
mahoniowym stoliku skrzyła się w promieniach słońca. Jasnożółte ściany kontrastowały z

narzędzie zbrodni, prawnik pewnie będzie dowodził jego niewinności.

sypiasz, ty niegrzeczny chłopczyku?
- Doskonale - ucieszył się i sięgnął po ciasteczko. - Można na tobie polegać, James.
zdoła się oprzeć niebezpiecznemu zalotnikowi. Była co prawda typem dziewczyny, która

- Bo szanujące się damy tam nie chodzą! Każdy sobie pomyśli, że jesteś moją flamą.

Quincy zmarszczył brwi. Zamilkł i po raz pierwszy zdał sobie sprawę z przepaści, która
łazienka na lewo, duża przestrzeń na prawo. Żadnych oznak życia.
- Bethie, wiem, że jest ci smutno. Mnie też.

się spodziewać.

kompleksie bohatera. Rola miłej panienki nie wychodzi mi najlepiej.
– Brawo, Hayes.
- A może jednak? Wiesz, nie miałem zamiaru robić tego tak wcześnie.